11.01.2015

Moje pierwsze LBA na tym blogu ! ;D

Moja pierwsza nominacja do Liebster Blog Award na tym blogu! <33 Jest mi bardzo miło i bardzo dziękuję Zuzi Verdas z bloga Opowiadania o Prawdziwej miłości ~ Leonetta <33


Pytania:
1. Od kiedy piszesz swojego bloga?
- Od 18 listopada 2014 roku ;D
2. Ile masz lat?
- 13 :)
3. Skąd wzięłaś pomysł na opowiadania?
- Właściwie to tak jakoś samo przyszło xd Olśniło mnie i założyłam tego oto bloga, na którym zapisałam swoje 'wymysły' ;)
4. Ulubiona książka?
- Autorstwa John'a Green'a "Gwiazd Naszych Wina" ;33
5. Ulubiony aktor i aktorka z VIOLETTY?
- Aktor: Jorge i Ruggero (no i + Diego xd). Aktorka: Mercedes i Candelaria ;3
6. Piszesz pamiętnik?
- Tak ^,^
7. Ulubiona piosenka?
- David Guetta "Dangerous"
8. Opisz siebie w trzech słowach.
- Dziwna... szalona.... twórcza :)
9. Czytasz mojego bloga?
- Tak ! ;d Już tak <3


Blogi, które chciałabym nominować to:

 Moje pytania:
1. Ile masz lat? ;d
2. Twoje największe marzenie? ^.^
3. Czytasz moje blogi? xd
4. Jak długo jesteś już na bloggerze? ;D
5. Czy jest coś, co Cię motywuje do pisania? oO

Bardzo dziękuję Zuzi Verdas jeszcze raz za tą nominację <3 To bardzo dużo dla mnie znaczy *o*
Gratulujację dla Werkaa Blanco, Kathy, Nicole Eaton, Magda Biernacka <33


7.01.2015

Rozdział 10 "Jak oni mogli..."

     Kiedy Adam opuścił jej posesję zeszła do kuchni, by napić się wody. Wyjęła z szafki szklankę i podeszła do umywalki. Odkręciła kran, a zimna ciecz napełniła naczynie. Upiła łyka. Nagle usłyszała rozmowę swoich rodziców. Padło z ich ust jej imię, więc zaczęła się przysłuchiwać.

     - Ale że musiała akurat teraz? Niedawno się przeprowadziliśmy w nowe miejsce, tutaj... Martina poznała przyjaciół, a gdy jej o tym powiemy, to... się załamie i znienawidzi nas jeszcze bardziej. - mówiła rodzicielka. Zaniepokoiła się.~O co im może chodzić?~ spytała sama siebie w myślach.
     - No Jessabelle nigdy nie brała odpowiedniej pory, ale co się dziwić? Nie widziała jej kilka długich lat. W sumie, to normalne, że chce się zobaczyć ze swoją córką. Gdyby nam zabrali Josh'a, też bym chciał się z nim spotykać.Dobrze, może już lepiej, jak dokończymy tę rozmowę później. 
     - Nie wiem... może się zgódźmy? To w końcu jej biologiczna matka. - blondynka stała zszokowana. Prawie wypuściła szklankę z dłoni, jednak szybko się otrząsnęła, by nie zrobić hałasu oraz nie wydać się, że podsłuchuje i zna prawdę. - Z drugiej strony nie chcę, by Martina przechodziła piekło. -~Za późno~ pomyślała i słyszała, jak wchodzą do pomieszczenia obok, a po chwili trzask drzwi.
     Zasypywała się milionami pytań. "Dlaczego mnie okłamywali?", "Dlaczego od razu nie powiedzieli mi prawdy?", "W ogóle zamierzali mi powiedzieć?"... Pierwsze łzy napłynęły jej do oczu. Położyła swą dłoń na czole, opierając się plecami o blat, który stał tuż za nią. Drżały jej ręce, cała drżała. Przed chwilą dowiedziała się, że jest  a d o p t o w a n a . Szybko, połykając słone łzy spływające po jej polikach, wyciągnęła telefon z tylnej kieszeni spodni. Wybrała w kontaktach numer do swojej przyjaciółki. Nie mogła się opanować, rozpłakała się jeszcze bardziej. Wcisnęła zieloną słuchawkę obok jej zdjęcia i przyłożyła komórkę do ucha. Po kilku sygnałach usłyszała jej radosny głos.
     - No siemka! O co chodziło, że mama kazała ci wcześniej wracać? - próbowała się  uspokoić, by jej głos w miarę był normalny. Po mimo starań, odniosła porażkę.
     - Hej... - powiedziała łamliwym głosem. - Jesteście jeszcze w klubie czy wróciliście do domu?
     - W domu... coś się stało? - spytała.
     - Tak. Mogłabym u was zostać na noc?... - załkała cicho, by nie usłyszeli tego rodzice.
     - Oczywiście! Przyjść po ciebie? - zapytała wyraźnie zmartwiona.
     - Nie, nie... dam sobie radę. Za chwilę będę i ci wszystko wytłumaczę. Do zobaczenia.
     - Czekam. - rozłączyła się i pośpiesznie chowając telefon do kieszeni, pobiegła do pokoju.
     Szybko wyciągnęła torbę i wrzuciła do niej pidżamę wraz z ciuchami oraz bielizną. Udała się w stronę wyjścia. Po drodze wstąpiła do łazienki po szczoteczkę i coraz bardziej mokra na twarzy założyła Air Max'y oraz czarny płaszcz. Tak, aby nie zrobić hałasu zamknęła drzwi. Zaraz po tym uciekła do domu rodziny Blanco.


     - Matko, kochanie, co ci się stało? - zapytała przytulając dziewczynę mocno.
     - Nie uwierzysz... - szlochała. Weszli do środka kierując się w stronę salonu. Zasiedli na kanapie, a brunetka gestem pokazała, żeby kontynuowała. - Ja... ja... - wzięła głęboki wdech, ale nie pomogło. Rozryczała się rzucając w ramiona przyjaciółki. - Ja jestem adoptowana... - wydusiła, a następnie mocniej zaniosła się płaczem. - Moi prawdziwi rodzice mnie oddali, bo mnie nie chcieli! Albo jestem z czystego przypadku... Nienawidzę ich. Jak mogli mi o tym nie powiedzieć?...
     - Ciiii... kochanie zobaczysz, wszystko będzie dobrze... Pamiętaj, masz mnie, Josh'a, Jorge... - na dźwięk jego imienia jeszcze bardziej pogrążyła się w smutku. - Ej, nie płacz...
     - Kiedy to tak boli... - schowała swoją głowę w dłoniach. - Rodzice... i tak mnie pewnie nie kochają... Josh jest starszy, niedługo o mnie zapomni i się z kimś ożeni... A Jorge? Ma dziewczynę i... ugh, nie ważne... - wydusiła z siebie i wybuchnęła kolejny raz płaczem. - Dziękuję... 

2.01.2015

Drugi nowy wygląd bloga ! xd

Pobrałam go z Szablownica ;d
Nie zamawiałam, tylko pobrałam ze strony ;d
Polecam, bo mają bardzo ładne szablony na blogspot <3
Nie wiem kim był autor, ponieważ mam różne szablony ściągnięte do folderu ;/
Ale jest piękny i gratuluję właścicielowi ;*

1.01.2015

Rozdział 9 "Mistrz tańca"

     - To ja idę do łazienki. - powiedziała brunetka po wejściu do środka. Obydwoje się na nią spojrzeli, a ona posłała im uśmiech.
     - Chodź po jakieś napoje. - chwycił ją za dłoń i pociągnął w stronę barku. Kiedy poczuła jego dotyk na swojej skórze momentalnie dostała gęsiej skórki. Skierowała swój wzrok na niego, idącego przed jej osobą. - Co chcesz do picia? - spytał nawet się nie zatrzymując.
     - Ymm... wystarczy sok jabłkowy. - odpowiedziała.
     Kiedy dotarli chłopak puścił jej rękę, co trochę zasmuciło blondynkę. Usiedli na wysokich krzesłach, a Jorge złożył zamówienie w postaci dwóch soków jabłkowych i jednego soku pomarańczowego. Dziewczyna bacznie mu się przyglądała.
     Podali im podłużne szklanki z napojami i przenieśli się na sofę, która stała przed parkietem. Blondynka ponownie przeniosła swój wzrok na przystojnego bruneta, który pił swój sok.
     - To jak? Mistrz tańca pokarze mi swój "wielki talent"? - zaśmiała się. Przytaknął głową i wstał podając dłoń dziewczynie. Ta, chętnie ją złapała i poszli razem na środek.
     Chłopak chwycił jej drugą dłoń i zaczął się poruszać w rytm muzyki. Okręcił ją kilka razy, a ona stwierdziła, że na prawdę wyśmienicie tańczy. Delikatnie położył swoje ręce na jej talii i się przybliżył.
     - Muszę przyznać ci rację. Genialny jesteś. - zaśmiał się lekko. Zarzuciła swoje ręce za jego szyję i położyła głowę na jego torsie.
     - Chodzę do Studia. Muszę umieć tańczyć. Chociaż... ty również nieźle się ruszasz. - podniosła głowę, by móc spojrzeć mu w oczy. W świetle, jaki panował w klubie było to trudne, ale jednak widziała te dwa szmaragdy.
     - Mam coś na twarzy? - spytał po dłuższej chwili, gdy przez cały czas się w niego wpatrywała. Słysząc pytanie natychmiast odwróciła wzrok. Na poliki wkradły się rumieńce. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje.
     - Nie, nie... tylko... nie ważne. Nie chcę już tańczyć. Wracam na kanapę. - oznajmiła i niechętnie odrywając się od ciała bruneta zawstydzona poszła do wcześniej wspomnianego miejsca, gdzie czekała na nich jej przyjaciółka. Aimee, która widziała wszystko, co się działo na parkiecie.
     - I jak się bawicie? - zapytała, gdy zasiedli obok niej na kanapie.
     - Dobrze. - wyjawił brunet biorąc do ręki szklankę i połykając ciecz.
     - A ty Martina? - odwróciła głowę w jej stronę, a blondynka kiwnęła twierdząco głową.
     - Znakomicie. Tylko, że dzwoniła twoja mama i kazała ci wracać. Ponoć to coś pilnego. - wywróciła oczyma. Chwyciła w ręke swoją torebkę.
     - Okay... to ja już spadam. Na razie. - pocałowała policzek Aimee. Podeszła do Jorge. Nie wiedziała, czy ma mu dać całusa, przytulić się, czy być może tylko się uśmiechnąć. Ale długo nie musiała czekać, aż on to zrobił. Musnął swoimi wargami jej ciepły policzek, który przybierał kolor purpury.
     - Cześć... - burknęła i szybko udała się do wyjścia.


     W salonie na blondynkę czekała już jej matka. Siedziała zła na sofie bawiąc się swoimi paznokciami. Po domu rozległ się dźwięk otwieranych drzwi. Szybko udała się w tamtą stronę, i dopiero gdy ujrzała swoją córkę, stanęła.
     - Chciałaś, żebym wcześniej wróciła. Co się stało? - spytała trochę poddenerwowana.
     - Adam do ciebie przyszedł. Mówił, że to bardzo ważne. - wyjaśniła. 
     Martina minęła ją bez słowa i ruszyła do swojego pokoju. Z jednej strony była trochę rozwścieczona, ponieważ musiała już wracać do domu, a chciała jeszcze spędzić czas z przyjaciółmi. A z drugiej, bała się, że coś się stało Adamowi i cieszyła się, że do niej przyszedł.
     Kiedy nareszcie dotarła, zobaczyła go siedzącego na łóżku. Zastygła w miejscu. Miał siny policzek i całą poszarpaną dłoń.
     - Co ci się stało? … - podeszła do niego i delikatnie, by nie sprawić mu bólu, chwyciła go za drugi policzek, oglądając siniaka.
     - Ansel... - szepnął bardzo cicho, jednak dziewczyna to usłyszała. Rozszerzyła oczy ze zdziwienia.
     - Co?! Dlaczego? 
     - Mówił, żebym się od ciebie odwalił. Widział mnie, jak przyjeżdżałem do twojego domu dać ci korki. - spuścił głowę. - Dlatego nie chciałem, byś się z nim zadawała. 
     - Ja cię strasznie przepraszam! Pogadam z nim i… - przerwał jej.
     - Okay, tylko... wolałbym byś w ogóle z nim nie rozmawiała. 
     - Dobrze... skoro tak wolisz. - skłamała. W szkole i tak przeprowadzi sobie z nim rozmowę o jego zachowaniu.
     - Dzięki. Przyszedłem też ci powiedzieć, że w tym tygodniu nie będę mógł cię nauczać. Wyjeżdżam. - nie dała po sobie tego pokazać, ale trochę się ucieszyła. Mogła w spokoju pogadać z Elgortem nie obawiając się, że to zobaczy.
     - Rozumiem.
     - Okay, ja już muszę wracać. Na razie. - uścisnął blondynkę i po chwili zniknął za drzwiami.


     



31.12.2014

Nowy szablon 'D

Ja zauważyliście jest nowy szablon na blogu. (Serio? Tytuł posta i wygląd mówi za siebie xd)


Szablon pobrałam stąd [ Wioska Szablonów ]
A wykonała go Shalis
❤ ❤ ❤ ❤ 

30.12.2014

Rozdział 8 "Moja dziewczyna"

     Dziewczyna wstała z delikatnym bólem głowy. Wczoraj siedziała do późna przeglądając różne portale społecznościowe zapominając, że dziś ma szkołę.
     Przejechała dłonią po twarzy i zaspanym wzrokiem spojrzała na swój zegarek, który stał na szafce nocnej po jej prawej stronie. 7.48. ~Nie zdążę!~ krzyknęła w myślach i szybko zrywając się z łóżka stanęła przed wielką szafą.
     W pośpiechu wyciągnęła czarne długie legginsy i bluzę w odcieniu niebieskim. Ze szkatułki zabrała ciemne okulary i pobiegła do łazienki.
   
     Kiedy wykonała wszystkie poranne czynności oraz założyła na siebie wcześniej wybrany zestaw, wróciła się do swojego pokoju. Poszukała białych skarpetek i założyła je na swoje małe stopy.
     Spojrzała na swój czarny plecak. ~Dobrze, że się jednak wczoraj spakowałam.~ pomyślała. Chwyciła go orz swój telefon i szybko zbiegła na dół.
     - A ty co tu robisz?! - wrzasnęła zdziwiona.
     - Mamo, zaspałam... zawiozłabyś mnie? Jestem spóźniona... - spytała robiąc błagalną minę.
     - Oczywiście! Leć do samochodu, pójdę po kluczyki. Masz szczęście, że dzisiaj wzięłam wolne. - odpowiedziała, a blondynka natychmiast po założeniu butów pobiegła do samochodu.


     Szybkim tempem podbiegła pod drzwi swojej klasy. Przymknęła delikatnie powieki i zapukała. Usłyszała niewyraźne "proszę" i otworzyła drzwi. Pani McGarner spojrzała na nią krzywo.
     - Spóźniłaś się Martina. Powód? - spytała.
     - Przepraszam, na prawdę nie chciałam, ale zaspałam... - zwinnym ruchem podeszła do ławki i usiadła na krześle, wyciągając podręczniki.
     - No... pierwsza nieobecność. Za karę pójdziesz do tablicy z zadaniem domowym. - westchnęła, chwyciła podręcznik od fizyki i ruszyła pod wskazane miejsce.

     Razem ze swoją przyjaciółką po skończonej lekcji udały się do ubikacji. Blondynka stanęła przed umywalką i spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Po chwili ujrzała obok siebie Aimee.
     - Jorge ci mówił, dlaczego nie zaczekaliśmy za tobą i poszłam do domu? - spytała spuszczając głowę. Pokręciła przecząco głową, ale uświadomiła sobie, że ona tego nie widzi.
     - Nie... jak się spytałam co się stało, to powiedział, że jeśli będziesz chciała, to mi to sama wyznasz. Pokłóciliście się, prawda? A już myślałam, że jednak się pogodzicie... - odwróciła się do niej, by widzieć jej twarz. Podniosła głowę i wypuściła powietrze z buzi.
     - Jak wróciłaś się do Art Rebel, to twój brat pożyczył mi telefon, bym mogła zadzwonić do mamy, a sam poszedł zamówić nam napoje. Kiedy skończyłam rozmawiać, chciałam wrócić do Jorge. Wtedy wpadłam na jakiegoś mężczyznę. Przeprosiłam, a on zaproponował mi kawę. Oczywiście się nie zgodziłam, ale on nalegał. Złapał mnie za pośladek. Jorge mi pomógł i go ode mnie zabrał. Po wszystkim stwierdził, że mnie odprowadzi do domu. Boże... Aimee, wiesz jak się bałam, że coś mi zrobi? - skończyła z drżącym głosem. Brunetka przytuliła ją do siebie,
     - Gdybym wiedziała, nigdy bym was samych nie zostawiła. Ale szczęście, że nic ci jednak nie zrobił. - pocieszała dziewczynę. Usłyszały długi dzwonek świadczący o zakończonej przerwie i rozpoczęciu nowej lekcji.
     - Dobra, chodź, mamy polski. - przytaknęła i poszli pod klasę.



     - Dzień dobry! - krzyknęła blondynka wchodząc do domu rodziny Blanco. Po lekcjach postanowiły sobie zrobić mały wypad na miasto, aby się rozluźnić i po prostu poplotkować.
     Z kuchni wyszła starsza kobieta o długich czarnych włosach i smukłej sylwetce. Wycierała ręce w kwiecistą szmatę. Uśmiechnęła się do dziewczyn.
     - Dzień dobry. I jak tam po szkole?
     - Dobrze. Nic zadanego. A, to jest Martina, moja przyjaciółka. Posiedzimy trochę w domu i pójdziemy na miasto, okay? - skinęła głową. - Dzięki mamo, to my idziemy do mojego pokoju.
     - Miło było poznać.
     - Mnie też. - uśmiechnęła się i podążyła za brunetką do wcześniej wspomnianego pokoju.

     - A widziałaś tę spódniczkę Amandy? Skąd ją wytrzasnęła? - zaśmiała się.
     - Idę do łazienki. - uśmiechnęła się i opuściła pomieszczenie, zostawiając brunetkę samą w pokoju.
     Wyruszyła w stronę ubikacji, kiedy usłyszała śpiew brata swojej przyjaciółki. Przystanęła. ~Odwiedzę go.~ pomyślała i zapukała do niego. Przestał. Zaprosił ją do środka, więc weszła.
     Ukazał swoje śnieżnobiałe zęby w szerokim uśmiechu. Wstał z łóżka i podszedł do dziewczyny.
     - Hej. - przytulił ją do siebie. - Jak tam?
     - Hej... dobrze. Aimee wie o zamieszaniu przy kupowaniu koktajli. Co u ciebie? - spojrzała mu w oczy. Poczuła się dziwnie i przeszedł ją przyjemny dreszcz. Czuła, jak miękną jej kolana.
     - Cieszę się, że przyszłaś. Tym bardziej, że coś dla ciebie mam. - zrobiła zdziwioną minę.
     - Ale ja... - przerwał jej.
     - Po pierwsze: nie przyjmuję odmowy. Po drugie: jestem ci to winien. - oderwał się od blondynki. Poczuła chłód, bez jego ciepłego ciała, które ją opatulało. Podszedł do komody i wyciągnął z niej czarne pudełko. Podał je Martinie, a ona zaskoczona powoli je otworzyła.
     - To jest telefon. Kupiłeś mi komórkę! - krzyknęła szczęśliwa rzucając mu się na szyję. - Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
     - Obiecałem. Podoba się? Nie wiedziałem, czy taki kolor ci się spodoba...
     - Oczywiście! Nawet chciałam sobie kupić białą obudowę. Teraz już nie muszę. Na prawdę bardzo ci dziękuję. - usiedli na łóżku.
     - Cieszę się. - dziewczyna zauważyła, że posmutniał, ale nie chciał tego pokazać.
     - Coś się stało?... - spytała delikatnie się do niego przybliżając. Pokręcił głową i podrapał się po nosie.
     - Wiesz... moja dziewczyna niedawno dzwoniła i się pokłóciliśmy. Przepraszam, nie chcę o tym gadać. - przeniósł swój wzrok na nią. Zrobiło jej się smutno, bo dowiedziała się, że ma dziewczynę.
     - Na pewno wszystko będzie dobrze. Nie smuć się. - gestykulowała rękoma.
     - Oby... - mruknął. - Aimee wspominała, że dzisiaj możesz przyjść. Co macie w planach? - zaciekawił się.
     - Wypad na miasto. Być może przejdziemy się gdzieś, do jakiejś kawiarni, albo na zakupy. Chociaż szczerze mówiąc, to nie mam ochoty na chodzenie po sklepach. Przeszłabym się na jakąś imprezę.
     - Mógłbym z wami? Wiem, że to pewnie miał być babski wieczór, czy jak wy to tam nazywacie, ale strasznie mi się nudzi... - zaśmiał się.
     - Jasne! A pro po... Zobaczymy jak tańczysz. - wybuchnęła śmiechem.
     - Ej! - uderzył w nią poduszką. - Tańczę zajebiście. Mogę ci nawet pokazać. Dzisiaj. Chciałaś iść na imprezę, tak? - uśmiechnął się zalotnie, poruszając zabawnie brwiami, co tylko nasiliło śmiech Stoessel.
     - Okay. Zobaczymy, czy mówisz prawdę. Idę do Aimee. - wstała z łóżka i opuściła jego pokój z uśmiechem na ustach.

     - No kurcze, możesz przestać?! - wrzasnęła, kiedy po raz setny Jorge próbował wyrwać jej telefon, podczas gdy blondynka szła nie odzywając się w ogóle, pisząc przez telefon. - JORGE! - wydarła się, a on w końcu pod siłą jej głosu przestał i zmienił miejsce. Szedł obok niższej dziewczyny, która z kimś zawzięcie pisała przez nowy telefon. Zaśmiała się pod nosem.
     - Z kim ty tak piszesz? - zdziwił się. Spojrzała na niego.
     - A co? - podniosła jedną brew do góry, co musiało śmiesznie wyglądać.
     - No z kim... Powiedz. - położył swoją dłoń na jej talii z lewej strony.
     - Nie przymilaj się do mnie. - zaśmiała się, chociaż ucieszył ją ten gest oraz poczuła takie miłe coś w brzuchu. - Z Ruggero.
     - Uuu... Kto to? - poruszał zabawnie brwiami.
     - Mój kuzyn. - uderzyła go łokciem w brzuch. - Aż tak daleko jest ten klub? - spytała. Idą już od ponad 20 minut.
     - Jeszcze kawałek Marudo.
     - Nie jestem marudą! - krzyknęła ze śmiechem.
     - Oj, jesteś.
     - Co?... Ale... - przerwał jej.
     - Już jesteśmy. Chodźcie. - otworzył im drzwi jak dżentelmen i przepuścił, po czym sam wszedł do lokalu.


----------------------------------------------------------------------------
Hej, hej, hej ;D
W następnym rozdziale będzie ich "imprezka" xd
Mam już nawet pomysł ;d
Zapraszam też na moje inne blogi ;d
Skinny Love ❤
Życie Martiny
PS Niedługo zrobię zakładkę "Zaproś do siebie" oraz Spis Treści ;d

1.12.2014

Rozdział 7 "Coś tu się szykuje"

     - Hej, już okey? - spytał lekko schylając się do jej twarzy.
     - Jorge dziękuję ci za pomoc, ale chyba już wrócę do domu. - oderwała się od niego spoglądając mu w oczy.
     - W takim razie cię odprowadzę.
     - Dziękuję - była mu bardzo wdzięczna. - A co z Aimee?
     - Napiszę jej sms'a, że poszliśmy do domu. Chodź.
     Chłopak stanął obok niej i wrócili do lokalu. Odebrali swoje shake i Jorge odprowadził dziewczynę do domu.


     Kiedy w końcu doszli do celu stanęli przed jej drzwiami. Dziewczyna nie wiedziała co ma powiedzieć. Nie miała pojęcia jak zacząć swoją wypowiedź. Ale on zrobił to za nią.
     - To jak? Poradzisz sobie? - martwił się o nią. Nie wiedział właściwie dlaczego, ale wmawiał sobie, że to dlatego, bo widział, jak ktoś chciał zrobić jej krzywdę.
     - Tak, tak... To cześć. - spuściła głowę i położyła dłoń na klamce.
     - Pa... - burknął i już chciał odejść, jednak blondynka szybko zdecydowała się zatrzymać go łapiąc go za kurtkę. Odwrócił się i spojrzał się na nią wzrokiem, który mówił "coś się dzieje?".
     - Dziękuję... - wtuliła się w niego. Jorge położył swoją prawą rękę na jej plecy i opuszkami palców przejechał po jej włosach. Stali tak przez chwilę. Dziewczyna była mu bardzo wdzięczna.
     - Już jest okey? - zapytał delikatnie ją od siebie odsuwając. Przysunął twarz do twarzy blondynki i spojrzał w jej czekoladowe oczy.
     - No... tak, wszystko w porządku. Naprawdę ci dziękuję.
     - Nie masz za co, postąpiłem tak, jak postąpiłby każ... - przerwał, gdyż usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Martina szybko się od niego wyrwała i spojrzała ze strachem na swojego brata, który widząc ich reakcję wybuchnął śmiechem.
     - Spokojnie, to tylko ja... ale mieliście miny! - potrząsał workiem, by zobaczyli, że po prostu wyszedł wyrzucić śmieci. - Oj, Martina, ale zachowując powagę, kto to? Twój nowy chłopak? - wyszczerzył się do zmieszanego bruneta.
     - Nie, nie... to nie jest mój chłopak. Odprowadził mnie do domu.
     - I się przytulaliście? Nie ładnie kłamać. - zaśmiał się i odszedł do kubłów ze śmieciami.
     - Nie przejmuj się nim, lubi żartować. Jeszcze raz ci dziękuję i do zobaczenia.
     - Nie masz za co, zrobiłbym to jeszcze raz. Do zobaczenia jutro. - musnął swoimi ciepłymi wargami jej zimny policzek i zniknął za bramą, wcześniej jej machając. Kiedy wrócił Josh od razu dorzucił swoje trzy grosze.
     - Coś tu się szykuje. - za co dostał z bara od siostry i oboje weszli do domu.


     Dziewczyna właśnie leżała w swoim pokoju na łóżku odrabiając zadaną pracę domową. Jakoś sobie radziła. Jednak, gdy tylko dotknęła zeszytu od matematyki skrzywiła się.
     - O matko... - jęknęła przeciągając samogłoski. Wzięła zeszyt do ręki i ruszyła w stronę pokoju swojego brata. Delikatnie zapukała, nie czekając na odpowiedź - weszła.
     - Hej brat, pomożesz mi z matmą? - rzuciła się na łóżko podając mu zeszyt.
     - Skoro muszę - przewrócił oczami. - ale coś za coś.
     - Nie możesz po prostu mi pomóc?
     - Okey... - zabrali się do zadań. Tak siedziała z nim do końca tego dnia.

-------------------------------------------------------------------------------
No hej, hej.
Wiem, długo nie było rozdziału ale tak:
- szkoła, 
- brak weny,
- brak komentarzy,
- brak czasu.
Przepraszam. Wiem, że daję wam jakieś krótkie badziewie, ale powiedziałam sobie, że to napiszę. Usiadłam i.... coś wyszło xd
Do następnego ;x
Pozdrawiam ~c~
© Shalis dla Wioska Szablonów
© Dmitry Elizarov.